Reklama wielkoformatowa
OOH / OutdoorNośniki o powierzchni liczonej w dziesiątkach, a bywa że w setkach metrów kwadratowych – siatki i banery montowane na ścianach budynków oraz na rusztowaniach. Ich siłą jest skala: pracują jako punkt orientacyjny w panoramie miasta, a nie jako nośnik oglądany z bliska.

Formalności trwają dłużej niż druk
Siatka na rusztowaniu jest w przepisach o reklamie zewnętrznej tablicą reklamową, a nie elementem placu budowy. Montaż wymaga więc zgłoszenia do urzędu, a brak sprzeciwu w ciągu dwudziestu jeden dni oznacza zgodę – ten termin trzeba wliczyć w harmonogram kampanii.
Do tego dochodzą reguły lokalne. Warszawska uchwała krajobrazowa dopuszcza siatkę na rusztowaniu tylko na czas remontu, najwyżej na dziewięć miesięcy i nie częściej niż raz na pięć lat w tym samym miejscu. W innych miastach limity są inne, a bywa, że nie ma ich wcale.
Kreacja pisana pod dystans
Format nagradza redukcję. Z drugiej strony placu czytelne zostaje jedno hasło, jeden znak i jeden kolor tła; wszystko poza tym zlewa się w plamę, zanim odbiorca zdąży się przyjrzeć.
Dlatego projekt sprawdza się nie na monitorze, tylko na wydruku pomniejszonym do wielkości znaczka pocztowego. Jeżeli kluczowa grafika jest wtedy rozpoznawalna, zadziała też na ścianie budynku.
Czego wielki format nie załatwi
Nośnik pracuje na rozpoznawalność i skalę marki, nie na sprzedaż w tym samym tygodniu. Pojedyncza siatka daje jeden bardzo mocny punkt kontaktu, ale nie daje zasięgu – większość mieszkańców miasta po prostu tamtędy nie chodzi.
Dlatego rzadko bywa samodzielną kampanią. Częściej jest akcentem w planie, w którym zasięg budują billboardy albo citylighty, a wielki format odpowiada za wrażenie obecności w jednym, dobrze wybranym miejscu.
Ocena też wygląda inaczej. Stawka za metr niewiele tu mówi; porównuje się konkretne widoki – z jakiego miejsca nośnik jest widoczny, ilu przechodniów dziennie tamtędy przechodzi i jak długo pozostaje w polu widzenia.
