Ambient media
OOH / OutdoorNiestandardowe formy reklamy wykorzystujące otoczenie w nieoczywisty, zaskakujący sposób, np. schody, ławki, wycieraczki czy elementy ulicy, żeby wtopić się w codzienne życie i jednocześnie zwrócić na siebie uwagę. Bliskie guerrilla marketingowi, ale skupione bardziej na samym nośniku niż na akcji.

Nośnik musi znaczyć to samo, co komunikat
Mechanizm ambientu polega na tym, że nośnik niesie tyle samo treści, co umieszczona na nim reklama. Otwór na monetę w wózku sklepowym, lustro w windzie czy brama parkingu mają własny sens, z którego przekaz korzysta.
Stąd sprawdzian pomysłu: czy ta sama kreacja zadziałałaby na standardowej powierzchni. Jeśli tak, to nie ambient, tylko plakat w nietypowym miejscu – droższy w produkcji od zwykłego nośnika i pozbawiony jego zasięgu. Zaskoczenie samym miejscem starcza na jedno spojrzenie.
Dlaczego ambientu nie da się wyskalować
Każda lokalizacja jest osobną produkcją: inne wymiary, inne podłoże, inny właściciel terenu i osobna wycena, bo powierzchni nie ma w żadnym cenniku. Koszt nie rozkłada się więc jak przy jednym projekcie powielonym w stu miejscach – rośnie z każdą kolejną instalacją.
Ambient rzadko bywa więc nośnikiem zasięgu i pracuje w kilkunastu wybranych punktach, a skalę dokłada mu reszta planu. Liczy się przy tym nie liczba przechodniów, tylko to, czy w danym miejscu ludzie się zatrzymują.
Co psuje instalację po tygodniu
Nośnik ambientowy żyje w warunkach, na które nie był projektowany. Naklejka na posadzce pasażu po pięciu dniach jest przetarta w połowie, folia na przystanku odkleja się po pierwszym deszczu, a element w zasięgu ręki bywa po weekendzie uszkodzony. Zniszczoną instalację z logo marki lepiej zdjąć, niż zostawić do końca okresu.
Harmonogram obejmuje więc nie tylko montaż, ale i przeglądy: kto sprawdza stan, jak często i kto ma na miejscu materiał na wymianę. Przy kampanii rozpisanej na miesiąc to kilka wizyt tygodniowo i koszt, który trzeba mieć w budżecie od początku.
Osobno planuje się prototyp. Ten sam materiał zachowuje się inaczej na mokrym granicie niż na betonie, a wydruk oceniany na ekranie potrafi zniknąć w oświetleniu, które w danym miejscu faktycznie panuje. Test jednej sztuki na miejscu jest ostatnią okazją, żeby cokolwiek zmienić.
